Spojrzenie na PPEA z perspektywy Joanny Pauly - asesorki konkursu

1. Skąd pomysł, żeby została Pani asesorem PPEA?

Byłam ciekawa samego sposobu oceny oraz kontaktu z innymi ludźmi, z innymi projektami, chęć zobaczenia najlepszych w branży. Samo szkoleniu prowadzone przez doświadczonych profesjonalistów to już nowe spojrzenie na realizowane projekty. Tym sposobem znalazłam się w gronie uczestników i jest mi niezmiernie miło, że IPMA Polska zaprosiła mnie do prowadzenia asesmentu. Bardzo dziękuję za tę możliwość. 

 

2. Co jest dla Pani najbardziej interesujące w roli asesora oceniającego projekty w konkursie Polish Project Excellence Award?

Na pewno sam fakt poznania różnych sposobów podejścia do zarządzania projektami, różnych metod w zarządzaniu – mam na myśli nie tylko twarde umiejętności techniczne, ale również tzw. „miękkie” rozwiązania. Ciekawe jest również to, jak się różni wdrożony system zarządzania projektami w organizacjach małych i dużych.

 

3. Jak postrzegają Państwa - asesorów, przedstawiciele aplikantów spotykając się z Państwem podczas wizyty studyjnej?

Myślę, że musielibyśmy ich zapytać, ale spotkałam się z miłych przyjęciem, chęcią porozmawiania i pokazania swojego projektu. Staramy się z zespołem asesorskim stworzyć atmosferę współpracy i rozmowy i myślę, że tak nas postrzegają. Wizyty są pełne spotkań i pracy, jednak atmosfera podczas tych spotkań jest fascynująca z jednej strony, a z drugiej spokojna, miła i rzeczowa. Zauważyłam również, że aplikanci czekają na raport. Postrzegają go jako najważniejszą część konkursu. Jest to dla nich potwierdzenie ich pracy, jej najlepszych aspektów i obszarów do doskonalenia. Dzieje się tak w organizacjach, które są nastawione na jakość i dążenie do doskonałości, a tylko takie składają aplikacje w konkursie.

 

4. Co jest dla asesora najtrudniejsze w przebiegu oceny?

Próba „ogarnięcia” całości. Czas wizyty jest zapełniony od rana do nierzadko późnych godzin wieczornych. Asesorzy chcą jak najwięcej zobaczyć, a aplikanci chcą jak najwięcej pokazać. Jednak spotkania muszą się odbywać w precyzyjnie zaplanowanym czasie i największą trudnością jest zarządzanie wizytą w czasie. Trudno też znaleźć czas w natłoku spraw zawodowych na pracę wolontariusza, a najciekawsze jest, że to właśnie takie zadania społeczne przynoszą nam nierzadko najwięcej satysfakcji.

 

5. Jak Pani wspomina swój asesment w edycji konkursu w 2016r? (jakieś ciekawe, trudne, zabawne, wzruszające sytuacje)

Miałam przyjemność oceniać zwycięzcę. Projekt był realizowany dla kilku tysięcy interesariuszy, w tym dzieci. Zapytałam grupkę dzieci, co by było, gdyby projektu nie było. Pamiętam ich spojrzenia – patrzyły po sobie i na mnie, a miały miny, które sugerowały, że rozmawiają z kosmitką J Wyszło, że zadałam kompletnie irracjonalne pytanie. Takie pytanie dla dzieci, dla których ten projekt jest jednym z ich najlepszych zajęć w tygodniu i wyzwaniem, z którym żyją, śpią, o którym rozmawiają, i dla którego zarywają nocki (tak, serio), to mniej więcej pytanie z cyklu, co by było, gdyby nie było Internetu J Po prostu niewyobrażalne. Dzieci, jak zwykle najszczersze, zabawnie to skomentowały J Było też ciekawe dla nas – asesorów – dbałość o najmłodsze pokolenie i myślenie strategiczne o ich przyszłości. Nie jesteśmy chyba do tego przyzwyczajeni w dobie politykowania i myślenia o sobie. Pamiętam, że po wyjściu z asesmentu do pisania raportu zabrałam się dwa tygodnie później. Byłam tak oszołomiona sposobem podejścia do realizacji projektów w samej organizacji, ale również samym fantastycznym projektem, że bałam się o obiektywność oceny. Musiałam poczekać, aż opadną emocje i rzeczowo zabrać się do pracy. Nie spodziewałam się takiej reakcji nie tylko po mnie, ale po całym zespole asesorskim po przeprowadzeniu wizyty.

 

Joanna Pauly - Prezes Apauly Group sp. z o.o. oraz asesor wiodący nagrody Polish Project Excellence Award 2016

© 1999 - 2012 IPMA Polska | Realizacja: resMedia